Współpraca na oddziale „od kuchni”
Farmaceuta zapoznaje się z chorobami oraz lekami, które pobiera każdy nowo przyjętych pacjentów, a następnie spogląda na takie zestawienie swoim fachowym okiem, wyszukując interakcji zachodzących pomiędzy poszczególnymi substancjami, m.in. sprawdza, czy np. lek A spowoduje upośledzenie metabolizmu leku B.
Jest to bardzo ważne, bo choć jako lekarze umiemy różnicować objawy naszych pacjentów, interpretować wyniki ich badań i włączać ukierunkowane na nie leczenie, to wielokrotnie podczas codziennego natłoku zajęć nie mamy czasu porządnie zastanowić się nad zastosowanymi połączeniami leków; coś zawsze może też zwyczajnie umknąć naszej uwadze. Farmaceuta kliniczny jest tutaj takim pakietem bezpieczeństwa, który zwiększa szanse na powodzenie zastosowanego przez nas leczenia. Uwrażliwia nas na leczenie zgodne z najnowszymi wytycznymi oraz na rozsądne stosowanie antybiotykoterapii.
„Farmaceuta kliniczny jest pakietem bezpieczeństwa, który zwiększa szanse na powodzenie zastosowanego przez nas leczenia”
Co prawda nie zawsze jesteśmy w stanie zastosować w praktyce proponowane przez farmaceutę klinicznego zmiany (nie pozwalają nam na to czasami klirens kreatyniny czy zbyt niskie wartości ciśnienia tętniczego), ale jego propozycje zawsze pozostają nam z tyłu głowy, więc w przyszłości zwracamy większą uwagę na różne aspekty poszczególnych leków, zanim zastosujemy je u kolejnego pacjenta.
Korzyści ze współpracy w zespole interdyscyplinarnym
Jakiś czas temu poprosiliśmy naszego pana farmaceutę o porównanie długodziałających leków wziewnych LABA/LAMA. Są one produkowane przez różne firmy farmaceutyczne, a każda z nich przekonuje nas, że to ich produkt jest najlepszy. Po krótkim czasie pan farmaceuta wrócił do nas na oddział z gotowym zestawieniem dostępnych w receptariuszu szpitalnym leków wziewnych. Porównał w tabelce m.in. siłę działania poszczególnych substancji, rodzaj inhalatora, wchodzenie w interakcje z innymi lekami, sposób metabolizowania, cenę, refundacje oraz wpływ na parametry w spirometrii. Warto zwrócić tutaj uwagę, że zawierało ono nie tylko fakty z ChPL, ale również informacje z badań klinicznych zgodnych z EBM. Porównanie to okazało się bardzo przydatne w codziennym zlecaniu leków. Myślę, że w przyszłości można pokusić się o poszerzenie współpracy na linii farmaceuta kliniczny- lekarz o podobne zestawienia oraz o ich wspólne omawianie.
W codziennej pracy lekarza jest bardzo mało czasu na analizę wyników badań klinicznych. Zwłaszcza, jeśli weźmie się pod uwagę, ile nowych badań jest codziennie publikowanych na całym świecie. Ciężko za tym nadążyć, a jeszcze ciężej jest oddzielić te o dużej sile dowodów naukowych od tych opracowanych byle jak lub wręcz z błędami w danych statystycznych. Farmaceuta naszego szpitala przygotował – na naszą prośbę – podstawowe informacje na temat wiarygodnego oceniania badań klinicznych zgodnie z EBM. Wydaje mi się, że jego prezentacja na ten temat, wspólna analiza przykładowych artykułów pod względem rzetelności ich opracowania i rozszerzenie tego kierunku współpracy była korzystna dla naszej wiedzy lekarskiej, a co za tym idzie, korzystna dla pacjenta.
Dalsze perspektywy rozwoju współpracy lekarz-farmaceuta
Jako lekarze z dużą ilością pracy na oddziale, mamy mało czasu na dokładne wytłumaczenie pacjentowi, dlaczego dany lek ma być przyjmowany na czczo i czemu po wstrzyknięciu niektórych insulin nie można od razu zjeść obiadu; chorzy nie rozumiejąc do końca, że nie jest to wyłącznie nasza fanaberia, nie stosują się często do zaleceń, co przekłada się na mniejsze efekty leczenia. W niektórych krajach zachodnich to właśnie farmaceuci kliniczni przekazują pacjentom informacje na temat przyjmowania leków zaleconych przy wypisie z oddziału. W moim szpitalu mamy jednak tylko jednego farmaceutę klinicznego, więc wprowadzenie podobnego zwyczaju u wszystkich chorych jest niestety mało realne. Może jednak gdyby włączyć takie rozmowy w przypadku np. pacjentów ze świeżo rozpoznaną cukrzycą, którzy mają mętlik w głowie na temat insulin, czy z dopiero co stwierdzoną niedoczynnością tarczycy – takie działanie pomogłoby im lepiej zrozumieć zalecone leki i zwiększyć skuteczność leczenia.
Niektórzy pacjenci na moim oddziale są w zaawansowanym wieku. To osoby obciążone szeregiem chorób, które niejednokrotnie nie dają rady samodzielnie połknąć tabletek, a przecież nie wszystkie leki da się podać w formie dożylnej. Powstaje w takich sytuacjach dylemat, które postaci leków można rozkruszyć moździerzem i podać zmieszane z wodą do wypicia, lub do sondy dożołądkowej. Farmaceuci kliniczni to specjaliści w dziedzinie metabolizmu leków, ich uwalniania się oraz substancji aktywnych. Widzę tutaj ich rolę w przyszłości, jako osób, które będą zwracały uwagę, czy dany lek w formie rozdrobnionej będzie miał w ogóle szansę zadziałać i pomóc naszemu choremu.
„Farmaceuci kliniczni to specjaliści w dziedzinie metabolizmu leków, ich uwalniania się oraz substancji aktywnych.”
W praktyce lekarskiej zgrany zespół to podstawa. Warto mieć w nim specjalistów różnych zawodów medycznych. Jako lekarze jesteśmy przyzwyczajeni do proszenia o pomoc rehabilitantów, personel pielęgniarski, czy o konsultacje specjalistów z innych dziedzin medycyny niż nasza. Myślę, że zasadne jest dołączenie do procesu terapeutycznego w większym niż dotychczas stopniu również farmaceutów klinicznych. Ich spojrzenie na temat stosowania poszczególnych leków było, jest i będzie pomocne w osiąganiu jak najlepszych wyników leczenia naszych pacjentów.
Lek. Katarzyna Jajczyk














