Dla niektórych jest on materiałem do ćwiczeń językowych, dla innych powodem do śmiechu, jednak dla nas powinien być sygnałem, że pacjent – ale i lekarz! – ma prawo skorzystać z naszej opinii, wiedzy i doświadczenia. Jesteśmy odpowiedzialni za proces farmakoterapii, tak więc miejmy świadomość, że powinniśmy być na tyle godni zaufania, by w tej materii ktoś się do nas zwrócił.
Działania niepożądane – obowiązki dla farmaceuty
Prawne uwarunkowania
Wg definicji ustawy z dnia 6 września 2001 r. Prawo farmaceutyczne, zdarzenie niepożądane to każde zdarzenie natury medycznej wywołujące negatywne skutki u pacjenta lub uczestnika badania klinicznego, któremu podano produkt leczniczy lub badany produkt leczniczy albo badany produkt leczniczy weterynaryjny, chociażby nie miało związku przyczynowego ze stosowaniem tego produktu. Natomiast ciężkie – lub poważne – zdarzenie niepożądane to takie, które bez względu na zastosowaną dawkę badanego produktu leczniczego albo badanego produktu leczniczego weterynaryjnego powoduje zgon pacjenta, zagrożenie życia, konieczność hospitalizacji lub jej przedłużenie albo trwały lub znaczny uszczerbek na zdrowiu. Zastanawiam się, czy przeciętny farmaceuta zdaje sobie sprawę z wagi tych słów i czy umiejętnie potrafi zastosować je w codziennej praktyce.
Teoria a praktyka
Zatrważająco niski jest bowiem odsetek reklamacji dotyczących produktów leczniczych, zgłaszanych przez farmaceutów, choć wg obowiązujących przepisów zgłoszenia należy kierować właśnie do farmaceuty bądź innej osoby wykonującej zawód medyczny, podmiotu odpowiedzialnego lub prezesa URPL. Pacjent ma prawo zgłaszać wszystkie działania, które w jego odczuciu są niewłaściwe. Zaliczają się do nich działania szkodliwe i te, które powodują uczucie dyskomfortu. Należy je zgłaszać bez względu na to, czy jest to sytuacja rzeczywista, czy jedynie podejrzenie.
Zastanawiam się, z czego wynika to zjawisko braku farmaceutów wśród zgłaszających. Kwestia ta dotyczy zarówno aptek ogólnodostępnych jak i szpitali. A nie zapominajmy, że w łańcuchu odpowiedzialności za lek, to właśnie farmaceuta szpitalny powinien być ogniwem szczególnie odpowiedzialnym za zbieranie zgłoszeń o wystąpieniu takich działań od lekarzy i zgłaszaniu ich. Czy nie mając odpowiedniej wiedzy boimy się czasem zasugerować taką możliwość lekarzom? Czy może zażywający leki boją się reakcji personelu medycznego, bo ich odczucia wydają się na pierwszy rzut oka śmieszne bądź niedorzeczne?
„W łańcuchu odpowiedzialności za lek, to właśnie farmaceuta szpitalny powinien być ogniwem szczególnie odpowiedzialnym za zbieranie zgłoszeń o wystąpieniu takich działań od lekarzy i zgłaszaniu ich.”
Polska vs. reszta świata
Na tle innych państw Polska pozostaje w tyle pod względem raportowanych zdarzeń niepożądanych. Przykładowo w Japonii, restrykcyjnie przestrzegającej przepisów swojej farmakopei liczba zgłoszeń jest kilkudziesięciokrotnie wyższa niż u nas przy 4-krotnie tylko wyższej liczbie mieszkańców. Wynika to nie tylko ze świadomości społeczeństwa, ale również zaangażowania farmaceutów.
„Na tle innych państw Polska pozostaje w tyle pod względem raportowanych zdarzeń niepożądanych. Przykładowo w Japonii, restrykcyjnie przestrzegającej przepisów swojej farmakopei liczba zgłoszeń jest kilkudziesięciokrotnie wyższa niż u nas przy 4-krotnie tylko wyższej liczbie mieszkańców.”
Nie ma pewnie jednej recepty na wszystkie postawione pytania. Problem jednak istnieje i jest wart uwagi, a zważywszy na fakt, że jako środowisko staramy się budować zaufanie do farmaceutów wśród społeczeństwa i środowiska lekarskiego, nie bójmy się czasem dopytać, a po godzinach dokształcić z raportowania takich zdarzeń.














