REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Baner zwinięty desktop
REKLAMA

Antybiotyki vs. superbakterie – komu tak naprawdę pomagamy?

Nagminne domaganie się antybiotykoterapii przez pacjentów i nieodpowiednie jej prowadzenie, przyczyniają się do szerzenia oporności na leczenie. Według raportu European Center for Disease Prevention and Control, znajdujemy się w gronie krajów, w których bakterie wykazują szczególnie wysoką oporność na leczenie.
Infekcja bakteryjna czy wirusowa nie zawsze przebiega podręcznikowo.

Badacze wymieniają sześć drobnoustrojów, które niosą za sobą zwiększone ryzyko bycia tzw. superbakteriami. Wymienia się wśród nich E. coli, Klebsiella pneumoniae, Pseudomonas aeruginosa, Acinetobacter, Streptococcus pneumoniae oraz Enterococcus faecalis. Dwie z nich – Acinetobacter oraz Pseudomonas aeruginosa – zaliczane są do grona najwyższego ryzyka wg Światowej Organizacji Zdrowia. Według jej szacunków, już teraz umiera rocznie około 700 000 pacjentów z powodu lekooporności bakterii, a do końca obecnej dekady poziom ten ma przekroczyć próg… 10 milionów.

REKLAMA

Tylko racjonalna antybiotykoterapia przynosi korzyści

Nie wiem, dlaczego lekarze mają taką łatwość przepisywania antybiotyków. Nie sztuką jest leczyć, sztuką jest wyleczyć. Jak mawiał Paracelsus, tylko dawka czyni truciznę. W przypadku antybiotyków można odnieść to metaforycznie, bowiem nieodpowiednie dawki nieodpowiednich antybiotyków mogą sprawić, że pacjent w końcu pożegna się z tym światem, bo nic już mu nie pomoże…

Leczenie wyników, nie pacjenta

Wiadomym jest, że infekcja bakteryjna czy wirusowa nie zawsze przebiega podręcznikowo. Czasem objawy są nietypowe, przebieg mało charakterystyczny. Posiadamy jednak dość szeroki wachlarz możliwości upewnienia się, że postawiona diagnoza nie jest błędna. Służą temu posiewy, antybiogramy czy choćby obserwacja poziomu parametrów zapalnych we krwi. W przypadku leczenia szpitalnego sprawa jest oczywiście stosunkowo trudniejsza. Pacjenci przyjmowani się w dużo cięższym stanie i bardzo często w ramach leczenia empirycznego przepisywana jest niejako z góry antybiotykoterapia o szerokim spektrum działania. Wszystko się zgadza do momentu, gdy diagnostyka obrazowa rzeczywiście potwierdza rozpoznanie kliniczne i należy jakoś zainterweniować. Problemem jednak jest permanentne przepisywanie antybiotyków jedynie po potwierdzeniu wysokiego poziomu białka ostrej fazy (CRP). W wielu przypadkach stan pacjenta po prostu wskazuje na konieczność takiej farmakoterapii, a poziom CRP może wzrosnąć równie dobrze po urazie, czy innym stanie zapalnym, np. rozwijającym się procesie nowotworowym. Czy wtedy pacjent ma jakąkolwiek korzyść z podawanych antybiotyków?

Podawanie antybiotyków ma również jasno określone zasady. Już większość pacjentów zdaje sobie sprawę z konieczności kontynuacji antybiotykoterapii nawet po fizycznym ustąpieniu objawów. Lekarzy jednak nie zawsze zdaje się obowiązywać ten warunek. Antybiotyk nagle znika z karty zleceń, bo CRP spadło. Lub też terapia kończy się z dnia na dzień bo… pacjent zostaje wypisany. A skoro bardzo często lekarze nie sięgają po antybiotyki skuteczne tylko najsilniejsze, to nie zawsze uda się zamienić dożylnie podawany specyfik na coś, co pacjent mógłby jeszcze przez parę dni w domu zażywać. Tak oto pojawia nam się nieoptymalna antybiotykoterapia w szpitalu. A stąd już tylko parę kroków do narastającej antybiotykooporności.

„Tak oto pojawia nam się nieoptymalna antybiotykoterapia w szpitalu. A stąd już tylko parę kroków do narastającej antybiotykooporności.”

REKLAMA
REKLAMA

Narastająca oporność, narastający problem

O zagrożeniu superbakteriami mówił już 1945 odkrywca penicyliny Alexander Fleming podczas odbierania nagrody Nobla za wyizolowanie czynnego składnika penicyliny, która do tej pory jest składnikiem najczęściej stosowanych antybiotyków. – Istnieje niebezpieczeństwo, że nieświadomy człowiek może w prosty sposób, poprzez branie za dużych dawek, uczynić bakterie odpornymi na antybiotyk – mówił. I miał rację, ale stało się to problemem dopiero w ostatnich latach.

„Istnieje niebezpieczeństwo, że nieświadomy człowiek może w prosty sposób, poprzez branie za dużych dawek, uczynić bakterie odpornymi na antybiotyk – mówił Fleming podczas odbierania nagrody Nobla”

Superbakterie wywołają w przyszłości więcej zgonów niż nowotwory. W walkę z lekoopornymi bakteriami włączyła się nawet Organizacja Narodów Zjednoczonych. W ubiegłym roku 193 członków ONZ podpisało deklarację walki z superbakteriami, w której określono je „największym zagrożeniem współczesnej medycyny”.

Temat antybiotyków i lekooporności jest czymś, od czego nie uciekniemy. Nieudolnie próbujemy przeciągnąć wygraną na naszą stronę.  Mam nadzieję, że wróg tym razem się spóźni i zdążymy odnowić swój naukowy arsenał.

REKLAMA
REKLAMA