REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
Baner zwinięty desktop
REKLAMA

Studenci na oddział!

We wrześniu ubiegłego roku jako pierwsi studenci farmacji na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym odbyliśmy dwutygodniowe praktyki farmaceuty klinicznego. Przerażeni perspektywą spotkania z nieznanym i zarazem ciekawi tego nowego doświadczenia wkraczaliśmy na szpitalny oddział.

„Co tu właściwie robicie?”

Właściwie od razu rzucono nas na głęboką wodę. W szpitalu nie wiedziano jak się za nas zabrać, a program praktyk wcale nie ułatwiał sprawy. Przykładowo współpraca z farmakologiem klinicznym okazała się niemożliwa, gdyż taki w szpitalu pracował tylko jeden i to akurat nie na tym oddziale. Wobec takich trudności postanowiono potraktować nas jak, odbywających w tym samym czasie praktyki, studentów kierunku lekarskiego i poprzydzielano do poszczególnych lekarzy. Na początku prawie wszędzie towarzyszyło nam pytanie „co tu robicie?”, „co macie wynieść z tych praktyk?”. Nie chciałbym, żeby mnie tu źle zrozumiano, pytania te były zadane życzliwie i w celu lepszego zrozumienia jaka jest lub ma być nasza rola na oddziale. Spotykaliśmy się z ogromem zrozumienia, jednakże nie sposób dziwić się też, że ani my jako dopiero adepci farmacji, ani lekarze, którzy wcześniej z farmaceutami na oddziale nie mieli do czynienia, nie potrafili w pełni zrozumieć w pełni specyfiki farmacji klinicznej. Wyraźny był tutaj brak doświadczonego farmaceuty, który mógłby lepiej pokazać nam nasze miejsce.

REKLAMA

Farmaceuci czy lekarze?

Niemniej obowiązków dla nas nie brakowało. Od uczestnictwa w porannej odprawie, przez obchód, zbieranie wywiadu, po wypisywanie zleceń i uzupełnianie dokumentacji medycznej – czyli te same obowiązki, które zlecano również studentom lekarskiego. Zdarzały się nawet sytuacje, kiedy proszono nas o samodzielne zbadanie pacjenta (ciśnienie, tętno). Oprócz wspomagania lekarzy w ich obowiązkach było nam dane również towarzyszyć pacjentom przy różnych zabiegach czy uczyć się interpretować badania diagnostyczne. Trzeba przyznać, że nasze pojęcie o nawet prostych badaniach laboratoryjnych było niewielkie, zapewne kończąc się gdzieś na podstawach, o których kiedyś usłyszeliśmy na fizjologii. Lekarze byli jednak dla nas bardzo wyrozumiali i dzięki ich wsparciu nauczyliśmy się bardzo wiele.

Perspektywa pacjencka

Równie dobrze układała się nasza współpraca z pacjentami. Nikt nie miał oporów z nami rozmawiać, ani też nie dziwiła nikogo nasza obecność. Kilkukrotnie, wspólnie z lekarzem, udało nam się wykonać przegląd lekowy i rozwiązać przy tym kilka problemów lekowych, czy też zasugerować zmianę postaci leku. Pacjentom towarzyszyliśmy też wielokrotnie w drodze na badania czy podczas zabiegów. Zdarzyło się też, że pacjenci cieszyli się z naszej obecności, która to ich uspokajała.

REKLAMA
REKLAMA

Wiedza kliniczna nie tylko dla farmaceutów klinicznych

Nasze pilotażowe praktyki, mimo być może niewielkiego związku z faktycznymi obowiązkami farmaceuty klinicznego, oceniam bardzo pozytywnie. Wiedza, którą nabyłem w dwa tygodnie dotycząca funkcjonowania oddziału, podstaw różnorakich badań diagnostycznych, ich interpretowania, czy też samego leczenia i dawkowania jest nieoceniona i niedostępna na studiach. Obserwowanie pracy szpitala wydaje się cennym doświadczeniem nie tylko w perspektywie pracy farmaceuty klinicznego, ale również z perspektywy aptecznej. Zrozumienie roli lekarza, procesu leczenia czy też praktyczne wykorzystanie farmakoterapii pozwala farmaceucie lepiej wykonywać swoją pracę. Widziałem to na własne oczy we Francji, gdzie podczas studiów farmaceutycznych zajęcia w klinikach w późniejszych latach studiów są objęte programem studiów, co znacznie ułatwia studentom nabycie wiedzy praktycznej.

Koniec końców, praktyka na oddziale była cennym doświadczeniem, ale jednocześnie uświadomiła jak wiele jeszcze przed nami, zanim farmaceuta w klinikach stanie się czymś normalnym.

REKLAMA
REKLAMA