Droga farmaceuty na oddział

Kiedy pierwszy raz usłyszałem o farmacji klinicznej, a było to pewnie gdzieś na pierwszych latach studiów, nie miałem o niej dobrego zdania. Zdawaliśmy sobie wtedy sprawę z kolegami ze studiów, że istnieje ona w Polsce tylko teoretycznie, co więcej przy natłoku zajęć z chemii wydawała nam się ona oderwana od farmaceutycznej rzeczywistości i bardziej przypominała ścieżkę dla tych studentów farmacji, którzy nie dostali się na kierunek lekarski.

Farmaceuta na oddziale

Zmiana perspektyw

Nasza opinia zaczęła się z czasem zmieniać. Może to było spowodowane poczuciem braku perspektyw, może wiadomościami o tym, że poza Polską farmaceuci na oddziałach nie są jakimś odstępstwem, a może jakaś wewnętrzna potrzeba by jednak być bliżej pacjenta, starać mu się pomóc. Pomóc bardziej niż to można dzieląc się swoją wiedzą z chemii fizycznej w aptece.

Początki z farmacją kliniczną

Tak się złożyło, że cała nasza ekipa poszła na fakultatywny blok programowy z farmacji klinicznej. U progu rozpoczęcia 4. roku studiów pojawiło się w naszych głowach pytanie o praktyki wakacyjne po tymże roku. Od dłuższego czasu praktyki te można dzielić, 2 tygodnie obowiązkowo odbywając w aptece szpitalnej, natomiast pozostałe 2 tygodnie mogą odbyć się w przemyśle. Oczywiście ten „przemysł” jest tam tylko z nazwy, bo praktyki można odbyć również instytutach badawczych, państwowych inspekcjach, urzędach czy po prostu za biurkiem w korporacji. Dlaczego więc nie można ich odbyć w klinice?

Zrealizować marzenie

Od pytania przeszedłem do działania. Wykorzystując trwające wówczas wybory władz uczelnianych postanowiłem zacząć zadawać pytania. Począwszy od tego czy prawnie można byłoby zaliczyć nam takie praktyki, poprzez to jak władze zapatrują się na takie praktyki i samą farmację kliniczną. Za każdym razem otrzymałem odpowiedź twierdzącą, nie pozostało zatem nic innego jak znalezienie klinik, które chciałyby wziąć udział w pilotażowym programie praktyk. To w dużej mierze udało mi się poprzez uczestnictwo w obradach Senatu Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego i jednej z senackich komisji. Poza obradami w kuluarach starałem się spotykać kierowników klinik i prezentować im swój pomysł. Właściwie bez problemu udało mi się uzyskać zgodę 4 czy 5 kierowników. Zasadniczo farmacja kliniczna nie była dla nich nowym konceptem. Podczas ich wyjazdów zagranicę, czy to podczas studiów czy późniejszych, mieli styczność z farmaceutami na oddziale i widzieli w tym sporą korzyść z tej obecności zarówno dla pacjentów jak i lekarzy.

Ramowy program praktyk

Los się do nas uśmiechnął, pozostało zatem stworzyć ramowy program tych praktyk. W tym w dużej mierze pomógł mi wyjazd na wrocławską konferencję pt. „Farmaceuta na oddziale szpitalnym – korzyści i wyzwania”. Wystąpienia farmaceutów klinicznych z kilku krajów Europy pozwoliło mi na zobrazowanie tego, co student mógłby na praktykach na oddziale robić. Program i tak miał być tylko zarysem, licząc na to, że doświadczenie pierwszych praktykantów pozwoli napisać go porządniej. Po przedstawieniu programu praktyk kierownikowi Zakładu Farmacji Klinicznej na naszej uczelni i po uzyskaniu jej akceptacji wszystko było gotowe. Lada chwila, to jest latem 2017 roku, pierwsi studenci farmacji mieli wkroczyć do klinik Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego.

Podobał się artykuł? Podziel się!
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
Email this to someone
email

Andrzej Patyra

Student ostatniego roku Wydziału Farmaceutycznego Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego oraz przewodniczący samorządu tego samego wydziału. Pasjonat farmacji klinicznej. Obecnie na wymianie na Université de Montpellier we Francji.