Metaanaliza napawa optymizmem
Zdecydowanie najbardziej optymistyczną wiadomością ostatniego czasu w kontekście farmakoterapii zaburzeń depresyjnych była opublikowana na łamach czasopisma „The Lancet” metaanaliza pod redakcją Andrea Ciprianiego obejmująca 522 badań dotyczących 21 leków przeciwdepresyjnych, które zastosowano u 116 477 pacjentów. Uwzględniono w nich również dane, które nie zostały wcześniej opublikowane przez firmy farmaceutyczne, co dodatkowa uwiarygodnia analizę. Główny wniosek płynący z badania jest taki, że leki przeciwdepresyjne wykazują większą skuteczność niż placebo – a zatem działają, choć pod względem efektywności różnią się między sobą. Były one stosowane przez co najmniej osiem tygodni, pacjenci byli w różnym wieku i stanie psychicznym. Skuteczność leków przeciwdepresyjnych wykazano zarówno w przypadku depresji umiarkowanej jak i ciężkich epizodów.
„Główny wniosek płynący z badania jest taki, że leki przeciwdepresyjne wykazują większą skuteczność niż placebo – a zatem działają, choć pod względem efektywności różnią się między sobą.”
Uwaga na dzieci
To, że leki działają, z pewnością jest dobrą prognozą, lecz fakt, że zapisywane są zdecydowanie za często jest już czymś zupełnie przeciwnym. NHS England, NHS Scotland oraz Rada Zdrowia i Opieki Społecznej w Irlandii Północnej opublikowały dane dotyczące przepisywania leków przeciwdepresyjnych u dzieci. Wyniki są druzgocące. W ciągu ostatnich trzech lat w Anglii wzrost w liczbie recept na te leki podniósł się o 15%, Szkocja odnotowała wzrost o 10%, w Irlandii Północnej liczba ta wzrosła o 6%. Łącznie w okresie od kwietnia 2015 r. do marca 2018 r. wydano 950 000 takich recept. Największy problem zdaje się uwidaczniać w negatywnym trendzie dotyczącym leków z grupy SSRI – selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny. Całkowita liczba recept wzrosła z 290393 w latach 2015-16 do 330616 w okresie 2017-18. Co bardziej niepokojące, największy wzrost – o ponad 24% – zanotowano w grupie pacjentów poniżej 12. roku życia – z 14 500 do prawie 18 000.
„Największy problem zdaje się uwidaczniać w negatywnym trendzie dotyczącym leków z grupy SSRI – selektywnych inhibitorów wychwytu zwrotnego serotoniny.”
Wraz ze wzrostem liczby przepisywanych leków z tej grupy młodszym populacjom pacjentów wzrasta również odsetek ciężkich działań niepożądanych, w tym zaostrzeń objawów depresji, prób samobójczych i samobójstw.
Przyczyny w klimacie
Mamy więc z jednej strony pozytywne przesłanki do stosowania antydepresantów, z drugiej ostrzeżenie dotyczące rozważnego ich stosowania i konieczności monitorowania leczenia, jak również koncentrowania się na nim wraz z równoczesną psychoterapią. Dane pokazują, że wśród młodszych pacjentów ta forma terapii niejednokrotnie przynosi silniejsze efekty niż samo stosowanie leków. Co jeszcze mówią statystki? Choćby przybliżają fakt korelacji między wzrostem temperatury a spotęgowaniem objawów depresyjnych. Badanie, opublikowane w poniedziałkowym wydaniu czasopisma Nature Climate Change sugeruje, że gdy w miesiącu panuje wyjątkowo wysoka temperatura, również w tym miesiącu występują wyższe wskaźniki samobójstw w porównaniu do wskaźnika samobójstw, który ma miejsce, gdy miesiąc ma normalną średnią temperatury.
„(…) gdy w miesiącu panuje wyjątkowo wysoka temperatura, również w tym miesiącu występują wyższe wskaźniki samobójstw„
Naukowcy odkryli, że wzrost średniej miesięcznej temperatury o 1 stopień Celsjusza korelował ze wzrostem miesięcznego wskaźnika samobójstw o 0,68% w Stanach Zjednoczonych w latach 1968-2004 oraz o 2,1% w Meksyku w latach 1990-2010. Następnie naukowcy zbadali, czy temperatura miesięczna koreluje również ze wzorcami depresyjnych postów na mediach społecznościowych, które zawierają określone słowa kluczowe, takie jak „depresyjny”, „samotny” lub „samobójczy”. Naukowcy zebrali i przeanalizowali ponad 622 miliony aktualizacji na Twitterze w USA w okresie od maja 2014 r. do lipca 2015 r. i porównali te posty na Twitterze miesięcznymi danymi o temperaturze. Okazało się, że wzrost temperatury o 1 stopień Celsjusza w średniej temperaturze miesięcznej zwiększył prawdopodobieństwo, że język wyrażający depresję na Twitterze wyniesie 0,79% . Nie jest to z pewnością trend napawający optymizmem w świetle ciągłych doniesień o ocieplaniu się klimatu.
Jak widać, posiadanie najświeższej wiedzy z zakresu chorób cywilizacyjnych rzuca zupełnie nowe światło na stosowane leczenie, jego okoliczności, jak i samo występowanie czy nasilanie się choroby. W moim odczuciu farmaceuta szpitalny powinien posiadać taką świadomość, by w razie potrzeby zwracać uwagę personelowi medycznemu na możliwe implikacje, wynikające ze zleconej terapii.













