Litera prawa
Nie można powiedzieć, że opieka farmaceutyczna nie ma swojego umocowania w prawodawstwie. W art. 2a. ustawy o izbach aptekarskich (Dz. U. 2014 poz. 1429 ze zmianami) czytamy: art. 2a. 1. Wykonywanie zawodu farmaceuty ma na celu ochronę zdrowia publicznego i obejmuje udzielanie usług farmaceutycznych polegających w szczególności na: (…) 7) sprawowaniu opieki farmaceutycznej polegającej na dokumentowanym procesie, w którym farmaceuta, współpracując z pacjentem i lekarzem, a w razie potrzeby z przedstawicielami innych zawodów medycznych, czuwa nad prawidłowym przebiegiem farmakoterapii w celu uzyskania określonych jej efektów poprawiających jakość życia pacjenta.
Brak jest zapisów o ustanowieniu jej jako świadczenia gwarantowanego, brak zgód dyrektorów szpitali na prowadzenie opieki, wreszcie brak wystarczającej liczby farmaceutów ze specjalizacją w tym kierunku. Warto jednak nadmienić, że na horyzoncie pojawia się cień nadziei. Już w zeszłym roku przewodniczący Komisji ds. aptek szpitalnych OIA w Krakowie postulował następujące zmiany:
- W ustawie o Prawach Pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta (Dz. U. 2009 Nr 52 poz. 417) dodać rozdział 11a w brzmieniu:
„Rozdział 11a Prawo pacjenta do opieki farmaceutycznej, art. 40a Pacjent przebywający w podmiocie leczniczym wykonującym działalność leczniczą w rodzaju stacjonarne i całodobowe świadczenia zdrowotne w rozumieniu przepisów ustawy o działalności leczniczej ma prawo do opieki farmaceutycznej świadczonej przez farmaceutę szpitalnego”.
- w Rozporządzeniu Ministra Zdrowia z dnia 22 listopada 2013 r. w sprawie świadczeń gwarantowanych z zakresu leczenia szpitalnego (Dz. U. 2013.1520) dodać paragraf 6a w brzmieniu:
„§ 6a. 1. Świadczeniodawca udzielający świadczeń w trybie hospitalizacji i hospitalizacji planowej, poddaje wszystkich świadczeniobiorców przyjmowanych do leczenia, z wyłączeniem szpitalnego oddziału ratunkowego, opiece farmaceutycznej.”
Gorzka praktyka
W teorii wszystko ma solidne podstawy by zaistnieć. A w praktyce? Opieka farmaceutyczna jest przedmiotem akademickim od kilkunastu lat, kształcimy farmaceutów w ramach kursów specjalistycznych na farmaceutów klinicznych i wszyscy po całej ścieżce edukacji kończymy z niespełnionymi ambicjami w aptekach ogólnodostępnych bądź szpitalnych. Nie dziwi więc poirytowanie i niedowierzanie, gdy w czerwcu środowisko farmaceutyczne zelektryzowało doniesienie wiceminister zdrowia o przygotowywaniu w resorcie zdrowia porady pielęgniarskiej. W świetle długotrwałych walk o wprowadzenie opieki farmaceutycznej, mamy prawo być źli.
Mimo pilotażu opieki farmaceutycznej – na mikroskalę – mam poczucie, że nikt jej tak naprawdę nie chce. Tak wiele pozostało do dookreślenia, że wydaje się, iż jeszcze długa droga przed nami. Jednak to, co w moim odczuciu różni ideę porady pielęgniarskiej od opieki farmaceutycznej to fakt, iż opieka farmaceutyczna – jeśli będzie miała podstawy prawne – będzie mogła zaistnieć nie tylko w aptekach, ale i na oddziałach szpitalnych. A to zdecydowanie spowoduje nachodzenie na siebie obecnych kompetencji lekarzy i przyszłych kompetencji farmaceutów klinicznych i szpitalnych.
Gdyby farmaceuta miał na przykład możliwość przy wypisie porozmawiać z pacjentem lub jego opiekunem na temat zleconego leczenia w domu, mógłby wyjaśnić wszelkie kwestie dawkowania, interakcji, ostrzec przed możliwymi działaniami niepożądanymi oraz odpowiedzieć na wszelkie pytania i rozwiać wątpliwości pacjenta co do stosowanych leków. Lecz czy lekarze na to pozwolą?
Zadań czekających na farmaceutę w kontekście opieki farmaceutycznej jest mnóstwo. Choć temat ten przewija się cyklicznie w światku aptekarskim głównie w kontekście aptek ogólnodostępnych, w moim odczuciu bardzo ważne jest, aby opieka równolegle pojawiła się także na oddziałach. Tylko wtedy będziemy mogli mówić o kompleksowej opiece nad pacjentem. Pytanie, czy na naszej drodze stoją tylko kwestie prawne czy bardziej mentalność lekarzy?














