Apteki szpitalne sięgają do kieszeni studentów

Nawet 400 złotych za miesiąc musi zapłacić student farmacji za odbycie praktyki po IV roku studiów w aptece szpitalnej, za którą to praktykę nie przysługuje mu wynagrodzenie.

Zgodnie z obowiązującym rozporządzeniem Ministra Zdrowia określającym standardy kształcenia na kierunku farmacja, studenci po ukończeniu IV roku studiów mają obowiązek odbyć 160h praktyki zawodowej w aptece szpitalnej lub odbyć tzw. praktykę dzieloną, tj. 80h w aptece szpitalnej i 80h w przemyśle farmaceutycznym. Praktyka, jak z resztą wszystkie pozostałe praktyki na studiach farmaceutycznych, jest bezpłatna, co jednak odnosi się jedynie do tego, że student nie otrzyma za nią żadnego wynagrodzenia (choć oczywiście przepisy nie zabraniają by takowe studentowi wypłacić). Okazuje się bowiem, że „bezpłatność” działa tylko w jedną stronę, bowiem niektóre apteki szpitalne wyciągnęły ręce do studenckich kieszeni.

Trudności ze znalezieniem miejsca na praktyki

Jak donoszą studenci farmacji na Warszawskim Uniwersytecie Medycznym, proceder ten nie jest wcale nowy, już od przynajmniej kilku lat po wydziale krąży wieść o opłacie jaką muszą ponieść studenci chcący odbyć praktykę w jednej ze szpitalnych aptek w Radomiu. Niestety ostatnimi czasy praktyka żądania od studentów pieniędzy znacznie się rozpowszechniła i obecnie stanowi znaczący problem – przede wszystkim ze względu na ograniczanie liczby miejsc, w którym studenci mogą odbyć praktykę. W Warszawie, w której przecież nie brakuje szpitali i znajdujących się tam aptek szpitalnych studenci mają obecnie problem ze znalezieniem bezpłatnego miejsca na praktyki. Sprawa z resztą wydaje się podobna do tej, o której alarmowali niedawno studenci kierunku lekarskiego, którzy też spotykają się z podobnymi żądaniami ze strony klinik, w których chcieliby odbyć praktyki.

Radom, Grójec i Warszawa – tu studenci płacą za praktyki

Studenci alarmują, że sprawa dotyczy już nie tylko Radomia, Grójca czy właśnie Warszawy. W tej ostatniej wymieniają 5 szpitali – Szpital Specjalistyczny im. Świętej Rodziny, Samodzielny Publiczny Szpital Kliniczny im. Prof. W. Orłowskiego, Szpital Wolski, Szpital Bielański oraz Samodzielny Publiczny Centralny Szpital Kliniczny Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego przy ul. Banacha.

W przypadku szpitala Św. Rodziny studenci dowiedzieli się, że opłata za miesiąc wynosi 200 – 350 złotych (dwoje studentów podało niezależnie od siebie różne kwoty, nie wiemy z czego wynika ta rozbieżność – przyp. red.). Nie podano żadnego uzasadnienia oprócz powołania się na decyzję dyrektora szpitala.

Inaczej sprawa się miała ze SPSK im. Orłowskiego, tutaj zapewniano studentów, że nikt nie będzie im kazał płacić i praktyki na pewno się odbędą. Apteka miała jedynie dogadać się z wydziałem, by to bezpośrednio od niego, a nie od studentów, pobrać kwotę za praktyki. Nie podano dokładnej sumy, ale ponoć miało to być kilkadziesiąt złotych. Problemów nie było aż do 20 czerwca, czyli niecałe 2 tygodnie przed planowanym terminem rozpoczęcia praktyk, kiedy to poinformowano studentów, że praktyki się nie odbędą.

Dość ciekawym przypadkiem i zarazem odosobnionym wśród tej niechlubnej listy jest Szpital Bielański, bowiem ten jako jedyny nie kryje się z wymogiem opłaty za praktyki, umieszczając to w swoim regulaminie praktyk wiszącym na stronie internetowej:

  1. „Dla podmiotów prowadzących kształcenie lub osób zgłaszających się indywidualnie, w ramach studenckich praktyk zawodowych, praktycznej nauki zawodu i szkolenia praktycznego ustala się cenę za kształcenie jednej osoby w wysokości:
    1. 10,00 zł brutto za jeden dzień szkolenia jednej osoby;
    2. 17,00 zł brutto kosztów organizacji praktyk, płatnych jednorazowo.”

Co więcej, studentów o tym fakcie miano nie poinformować wcześniej, tak jak i o wymogu przejścia różnorakich szkoleń i uzyskania odpowiednich praktyk na 14 dni przed ich rozpoczęciem.

Ostatnimi czasy można jednak zauważyć na stronie internetowej szpitala wzmiankę o zmianie regulaminu odbywania praktyk zawodowych, w którym to zapis o opłatach już nie widnieje. Sam regulamin wszedł w życie 1 sierpnia bieżącego roku. Czyżby była to refleksja na brak praktykantów w tym roku? Niemniej jest już za późno, by jakikolwiek student miał zostać przyjęty w tym roku na praktyki, ale jeśli nic się nie zmieni, to przynajmniej w kolejnym roku sytuacja ulegnie poprawie.

Opłaty nawet w szpitalach uniwersyteckich

Największe jednak oburzenie studentów miał budzić szpital uniwersytecki przy ul. Banacha. Niezrozumiałe wydaje się im to, by nawet apteka szpitalna należąca do macierzystej uczelni oczekiwała opłat za studenta. Nie ma tu mowy o tym, że apteka chciała tych pieniędzy bezpośrednio od uczestników praktyk, lecz raczej o opłacie, której szpital wymagał od wydziału, niemniej tak jak i w poprzednich przypadkach wydział miał odmówić podpisania umowy, w której miałoby znajdować się sformułowanie „bez zobowiązań finansowych”. Co więcej problem podobno nie jest świeży i to już drugi rok wewnątrzuczelniane jednostki nie potrafią się ze sobą porozumieć.

Małe niedogodności czy realny problem?

Czy raptem 7 aptek szpitalnych w całym województwie, o których udało nam się usłyszeć, to rzeczywiście realny problem? Otóż wydaje się, że tak. Około 120-140 studentów WUM rocznie musi odbyć praktykę w aptece szpitalnej w przeciągu zaledwie 3 miesięcy wakacji. Jedna apteka przyjmuje średnio 2 studentów jednocześnie, a zatem przez całe wakacje może przyjąć 6 studentów na cały miesiąc lub 12 na praktykę dzieloną. Tu od razu pojawia się problem – wiele aptek odmawia przyjęcia studentów tylko na 2 tygodnie, z sobie tylko znanych powodów. Przyjmując więc następujące kalkulacje potrzeba przynajmniej pomiędzy 10 a 20 aptek, aby wszyscy studenci mogli szczęśliwie zaliczyć rok. Mówimy tu zaledwie o jednym wydziale farmaceutycznym w kraju. Zatem nie trudno zauważyć, że skala problemu jest duża, a z roku na rok liczba aptek wymagających opłat niebezpiecznie wzrasta – według naszych szacunków 2 lata temu były to 2 apteki w woj. Mazowieckim, rok temu 4, w tym już 7.

Zasadność opłat

Na pewno nie należy negować tego, że apteka szpitalna ponosi koszty za praktykanta. Wśród słyszanych przez studentów argumentów były koszty za fartuchy, czepki, ochraniacze na obuwie, maseczki, rękawiczki czy inny sprzęt, opłaty administracyjne czy opłaty za przeprowadzenie szkoleń, takich jak szkolenie BHP, wymaganych regulaminami szpitalnymi. Do tego dochodzi jeszcze kwestia, że ktoś takim studentem musi się opiekować. Jednakże student to nie tylko wydatek, w końcu wykonuje podczas praktyki jakąś pracę. Kwestią sporną jest, czy więcej student „wnosi” czy „wynosi”, niemniej wciąż nierzadkie są sytuacje, gdzie praktykanta sprowadza się do darmowego pracownika, jak opisuje to jedna ze starszych studentek, która miała okazję praktykować w poprzednich latach w jednej z wymienionych w tym tekście aptek.

Komentarz drugiej strony

O ustosunkowanie się do opisywanych w artykule praktyk poprosiliśmy Biuro Prasowe Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. Redakcja otrzymała odpowiedź o następującej treści:

Uniwersytet potwierdził listę Szpitali podawaną przez studentów. Na jej podstawie Redakcja skierowała prośbę o ustosunkowanie się do sprawy każdy z wymienionych w wiadomości Biura Prasowego Szpitali. Pierwszą placówką, która odpowiedziała na nasze zapytanie był Szpital Bielański, potwierdzając zauważone przez studentów zniknięcie z regulaminu zapisu o odpłatności praktyk z dniem 01.08 br.:

W dniu 10.08.2018r. już po opublikowaniu tego artykułu w wersji pierwotnej, Redakcja otrzymała odpowiedź Dyrektora Samodzielnego Publicznego Szpitala Klinicznego im. prof. W. Orłowskiego:


W dniu 13.08.2018r. Rzecznik Prasowy Szpitala Dziecięcego im. J. Bogdanowicza przy ul. Niekłańskiej podczas rozmowy telefonicznej skomentował informację zawartą w odpowiedzi Biura Prasowego WUM w kontekście pobierania indywidualnych opłat ze strony studentów – żądanie opłaty za przeprowadzenie praktyki w aptece szpitalnej ustalane było jedynie na linii Szpital-WUM i nie uwzględniało możliwości ponoszenia opłaty przez praktykantów.


Kto ponosi winę?

Nie demonizując jednak aptek szpitalnych, warto zwrócić uwagę, że zdaje się w większości przedstawionych tutaj przypadków, w pierwszej kolejności apteka zwracała się prośbą o współponoszenie kosztów praktyki do wydziału, a nie bezpośrednio do studentów. Abstrahując od kwot, samo pobieranie od uczelni opłat wydaje się zasadne, chociażby dlatego, że praktyka jest częścią studiów, a skoro tak to wydział otrzymuje ze środków publicznych środki na kształcenie studenta i powinien ponosić za niego wszelkie koszty. Nie jesteśmy w stanie zweryfikować jaką kwotę na studenta otrzymuje uczelnia, natomiast nie trudno dojść do informacji na temat studentów niestacjonarnych. Ci kształcą się według tego samego programu określonego w rozporządzeniu ministra co studenci stacjonarni i płacą uczelni 18 000 złotych za semestr. Nie udało nam się dotrzeć do informacji czy studentom niestacjonarnym wydział również odmówił opłacenia praktyk.

Trudno zatem jednoznacznie wskazać winnego, czy są nimi magistrowie farmacji na stanowiskach kierowników aptek szpitalnych, którzy wyciągają ręce po pieniądze młodszych koleżanek i kolegów, ich przełożeni kierownicy szpitali czy może sam wydział albo i uczelnia, która swoją polityką niepłacenia  za praktyki nie jest w stanie podpisać z aptekami stosownych umów. Natomiast bardzo prosto wskazać poszkodowanych, czyli studentów, którzy nie dość, że  wakacje spędzają na praktykach to jeszcze dodatkowo muszą za te praktyki płacić.

 

(artykuł został napisany na podstawie relacji zdanych nam przez kilkunastu studentek i studentów Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego)

Podobał się artykuł? Podziel się!
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
Email this to someone
email

Dodaj komentarz

avatar
  Subscribe  
Powiadom o