– Nie dostaliśmy w tej sprawie żadnego pisma z ministerstwa – tłumaczy rzeczniczka Centrum Zdrowia Dziecka Katarzyna Gardzińska, które wykonuje najwięcej w kraju przeszczepów narządów u dzieci. Szpital twierdzi, że nie może dziś wydawać leku do domu.
Podobne komunikaty płynął też z mniejszych ośrodków. Tylko prof. Alicja Chybicka, szefowa wrocławskiego „Przylądka Nadziei” i znana transplantolog szpiku, twierdzi, że dobro małych pacjentów jest dla niej ważniejsze niż procedury.
Szefom placówek nie dziwi się prof. Tomasz Grodzki, chirurg i transplantolog, który od roku walczy o dostęp do leków dla pacjentów po przeszczepach:
– Zgodnie z prawem farmaceutycznym dyrektor szpitala nie ma prawa wydać leku z apteki szpitalnej do domu. Musi na niego wypisać odrębną receptę. Inaczej, naraża się na konsekwencje – podkreśla prof. Grodzki, który przez 18 lat szefował Specjalistycznemu Szpitalowi im. prof. Sokołowskiego w Szczecinie.
Resort zdaje się nie widzieć problemu. Jak poinformował „Rzeczpospolitą”, w środę 7 lutego 2018 r. wysłał do konsultanta krajowego transplantologii klinicznej prof. Lecha Cierpki pismo z prośbą „o przekazanie informacji dotyczącej udostępniania leku do ośrodków”. Zdaniem ekspertów pismo nie rozwiązuje sprawy:
– Ministerstwo powinno jednoznacznie wskazać podstawę prawną wydawania leku do domu, by nie naruszyć ani przepisów prawa farmaceutycznego, ani ustawy refundacyjnej – tłumaczy wiceprezes Naczelnej Rady Aptekarskiej Marek Tomków.
Źródło: Rzeczpospolita














