Ekonomia i ustawa refundacyjna zmuszają szpitale do zakupu tańszych leków

W codziennej rzeczywistości szpitalnej staramy się nie zamieniać leków w trakcie terapii biologicznej. Jeśli na rynku jest dostępny lek biopodobny w niższej cenie, to raczej stosuje się go u nowych pacjentów, którzy rozpoczynają leczenie biologiczne, a tym którzy do tej pory byli leczeni produktem bioinnowacyjnym staramy się zapewnić ten sam lek - mówi dr Magdalena Hurkacz, farmakolog kliniczny z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu, adiunkt Katedry i Zakładu Farmakologii Klinicznej Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu.

fot. Shutterstock

W rozmowie z serwisem Polityka Zdrowotna, dr Magdalena Hurkacz, farmakolog kliniczny z Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego we Wrocławiu opowiedziała m.in. o codziennej rzeczywistości szpitalnej w konteście leków biopodobnych i generycznych.

– W codziennej rzeczywistości szpitalnej staramy się nie zamieniać leków w trakcie terapii biologicznej. Jeśli na rynku jest dostępny lek biopodobny w niższej cenie, to raczej stosuje się go u nowych pacjentów, którzy rozpoczynają leczenie biologiczne, a tym którzy do tej pory byli leczeni produktem bioinnowacyjnym staramy się zapewnić ten sam lek – mówi dr Hurkacz.

Jej zdaniem pewnym problemem prawnym dla szpitali jest ustawa o zamówieniach publicznych, która nakazuje rozpatrzenie w przetargu każdej oferty na lek pod kątem ceny. W następnej kolejności można brać pod uwagę inne czynniki, jak np. wskazania.

– Powoduje to sytuację, że przetarg wygrywa firma produkująca lek biopodobny i tylko taki można podać chorym (górę bierze aspekt ekonomiczny). W tej sytuacji lekarze zmuszeni są zamieniać „starym” chorym już stosowaną farmakoterapię. Badania kliniczne prowadzone również w Polsce wykazały, że skuteczność i bezpieczeństwo obu grup leków jest porównywalna. Natomiast w środowisku lekarzy praktyków są pewne obawy. One nie zawsze są podyktowane względami czysto klinicznymi. Wynika to z subiektywnej obserwacji przebiegu leczenia – mówi farmakologi kliczniczny.

Dr Hurkacz uważa, że lekarzowi czasami może się wydawać, a czasami widzi efekt, że pacjent lepiej reaguje na leki bioinnowacyjne niż na biopodobne lub odwrotnie. Ze względu na fakt, że leki biologiczne są na rynku farmaceutycznym stosunkowo nowymi produktami, z którymi wiąże się duże nadzieje, ale które wymagają szczególnej długofalowej obserwacji klinicznej należy do ich stosowania podchodzić bardzo ostrożnie. Ponadto ich mechanizmy działania związane są z głęboką ingerencją w strukturę komórki, dlatego swobodna zamiana jednego produktu na inny może być w niektórych przypadkach ryzykowna i dlatego ostateczna decyzja powinna należeć do lekarza prowadzącego, który ostatecznie odpowiada za zdrowie i życie chorego i musi być zgodna z etyką zawodową.

– Główną dewizą medycyny jest bezpieczeństwo chorego. Dlatego moim zdaniem ostateczna decyzja dotycząca wyboru i ewentualnej zamiany leku powinna należeć do lekarza. Tak się dzieje w lecznictwie otwartym, gdzie lekarz decyduje o leku podczas wystawiania recepty. I nie ma obowiązku kierowania się jedynie ceną. Gdy na recepcie widnieje adnotacja „nie zamieniać”, to nikt nie powinien tego zrobić – uważa Hurkacz. – Podobnie powinno być w odniesieniu do lecznictwa zamkniętego, chociaż ze względu na rentowność szpitali i zasady refundacji jest to bardziej złożony temat. W przypadku szpitali, moim zdaniem, dobrze by było, żeby nie tylko cena była argumentem. Ekonomia i ustawa refundacyjna zmuszają szpitale do zakupu tańszych leków a mniejsze znaczenie ma tu ostateczny efekt kliniczny. Jeżeli kupimy leki taniej, to przynajmniej teoretycznie mamy możliwość podania ich większej liczbie pacjentów.

Cała rozmowa dostępna jest w serwisie Polityka Zdrowotna.

Źródło: politykazdrowotna.com

Podobał się artykuł? Podziel się!
Share on Facebook
Facebook
Share on LinkedIn
Linkedin
Tweet about this on Twitter
Twitter
Share on Google+
Google+
Email this to someone
email

Dodaj komentarz

Bądź pierwszy!

avatar
  Subscribe  
Powiadom o